Australijski rząd chce cenzurować internet

Sydney OperaAustralijski rząd poinformował dzisiaj, że zamierza nałożyć filtr na internet w celu zablokowania stron zawierających niektóre treści pornograficzne i sprzeczne z prawem. Decyzja ta spotkała się ze zrozumiałym oporem – wielu krytyków uważa, że filtr może być nadużywany i zdusi wolność słowa.

Jak powiedział dzisiaj australijski minister komunikacji Stephen Conroy, niezależna od rządu grupa specjalistów będzie tworzyć listę stron do zablokowania, głównie na podstawie zgłoszeń internautów. Blokowane będą witryny, na których znajdują się treści związane z przemocą seksualną, dziecięcą pornografią, nielegalnymi środkami odurzającymi czy np. instruujące, jak popełnić przestępstwo. Już teraz w Australii zabronione jest publikowanie w internecie materiałów o takim charakterze; rząd nie ma jednak kontroli nad serwerami zagranicznymi.

Rozwiązaniem ma być filtr. Po 7 miesiącach testowania różnych technologii wraz z dostawcami internetu znaleziono narzędzie, które okazało się w 100% skuteczne. Minister komunikacji powiedział również, że technologia ta umożliwia włączenie dodatkowych blokad, np. stron hazardowych czy legalnych filmów pornograficznych. Filtr ma zacząć działać dopiero w 2011 r., a koszty jego wprowadzenia mają w całości ponieść dostawcy internetu (dofinansowane będą tylko opcjonalne blokady). W przyszłym roku zaś rząd zamierza opracować odpowiednie przepisy, które umożliwią wprowadzenie filtrowania sieci.

Choć rząd zapowiada, że filtr ma służyć ochronie internautów, a zwłaszcza dzieci, przed niepożądanymi treściami, krytycy uważają, że w praktyce jest on cenzurowaniem sieci. Jednym z argumentów krytyki jest możliwość nadużywania filtrów przez nadgorliwych urzędników. Ponadto handel i wymiana nielegalnych treści mają i tak najczęściej miejsce na chatach lub w sieciach P2P, które nie zostaną objęte filtrem.

Planom rządu od dawna sprzeciwiali się internauci. W grudniu 2008 r. na ulicach australijskich miast odbyły się pikiety przeciwko planom rządu. Podobnie wypowiadali się najwięksi australijscy dostawcy internetu: Telstra, iiNet i Internode, a także przemysł pornograficzny.

Brisbane grudzień 2008 r. Pikieta przeciwko filtrowaniu internetu. Fot. Flickr

Brisbane grudzień 2008 r. Pikieta przeciwko filtrowaniu internetu. Fot. Flickr

Przeciwko tym planom wypowiedziała się m.in. organizacja Electronic Frontiers Australia, zajmująca się szerzeniem informacji o prawach użytkowników internetu. “Rząd dobrze wie, że jego plan ani nie pomoże australijskim dzieciom, ani nie usprawni kontroli nielegalnych treści. Dziwi nas entuzjazm ministra, zwłaszcza że tworzenie czarnej listy i decydowanie, co powinno się na niej znaleźć, będzie ogromnym problemem”napisał w swoim blogu wiceprezes tej organizacji Colin Jacobs. “[Ten plan] psuje wizerunek Australii jako wolnego, otwartego i technologicznie zaawansowanego kraju demokratycznego” – dodał. Zwrócił on również uwagę na inny aspekt tej sprawy – sfinansowanie kosztów wdrożenia filtra może przekroczyć możliwości wielu mniejszych dostawców internetu.

Jeśli rząd faktycznie zdecyduje się wprowadzić filtr, będzie pierwszym demokratycznym krajem, w którym internet będzie cenzurowany.

  • RSS
  • Wykop
  • Gwar
  • Twitter
  • Facebook

Dodaj komentarz


XHTML: Możesz używać tagów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>