Dekalog dobrej kawy – jak pić efektywnie i zdrowo
Wiele osób nie wyobraża sobie rozpoczęcia dnia bez kawy. Lub kilku kaw. Prawie każdy ma w pracy ulubiony kubek, z którego sączy ją w takiej czy innej formie. Branża IT – wydawałoby się – nie mogłaby egzystować bez tego “eliksiru życia”, bez niego nie mielibyśmy ani OpenOffice ani nawet pasjansa. Nie obejdzie się też bez niego żadne biuro. Często jednak napój ten – byle jaki i pity byle jak – nie daje za wiele, a w dodatku nam szkodzi. Dobra kawa może być błogosławieństwem dla zmęczonego lub zaspanego umysłu. Trzeba jednak wiedzieć kiedy i jak ją pić, w jaki sposób ją przygotować i jak dawkować.
Właściwie stosowana kawa wpływa dobroczynnie na naszą zdolność koncentracji i kojarzenia, pamięć krótkotrwałą, zmniejsza wrażenie zmęczenia, rozluźnia przepracowane mięśnie, działa pozytywnie na układ trawienny, jest źródłem dobroczynnych przeciwutleniaczy, zmniejsza ryzyko powstawania wielu chorób – w tym cukrzycy typu II, raka jelita i wątroby, choroby Parkinsona. Jeżeli jednak za jej picie zabieramy się niewłaściwie – może zemścić się to na nas nerwowością, niepokojem, bezsennością, “trzepotaniem” serca, przebarwieniem zębów czy próchnicą, a w poważniejszych przypadkach: obniżeniem płodności, zwiększeniem ryzyka niektórych chorób serca lub zawału i podniesieniem poziomu cholesterolu. Warto więc pamiętać o kilku prostych zasadach, które spowodują, że pity przez nas napar będzie działał efektywnie i nie wpłynie źle na nasze zdrowie.
Dekalog dobrej kawy:
![]()
Kofeina zawarta w kawie działa z opóźnieniem około 30 minut. Jeśli więc po wypiciu kawy nie czujemy, by nam coś dała, poczekajmy cierpliwie, zamiast natychmiast wypijać kolejną. Gdy obie zaczną działać jednocześnie zamiast pobudzenia odczujemy niepokój i rozkojarzenie. W większości wypadków wystarczy jedna, nieduża filiżanka świeżo parzonej kawy.
![]()
Nie przesadzajmy z ilością. To prawda, że filiżanka starcza na krótko. Kubek kawy to jednak za duża dawka. Jeśli już musimy przygotowywać napój w kubku, by potem móc go długo sączyć, to lepiej umieścić w nim równowartość jednej filiżanki kawy i dopełnić czymś – na przykład mlekiem. Powinny nam wystarczyć maksymalnie trzy filiżanki dziennie. Nie należy też pić kawy przed snem.
![]()
Unikajmy kawy rozpuszczalnej. Zawarte w niej związki niklu odkładają się w ciele latami i potrafią osiągnąć poziom niebezpieczny dla zdrowia. Koneserzy zwracają również uwagę, że jedynie kawa świeżo mielona zachowuje naturalny aromat. Jeżeli trafimy na “pyszną rozpuszczalną”, możemy być niemal pewni, że swój aromat zawdzięcza sztucznym polepszaczom smaku.

Nie pijmy kawy za często. Wprawdzie po godzinie od jej wypicia poziom kofeiny w organizmie zaczyna się obniżać, ale dopiero po około czterech godzinach spada na tyle, byśmy rzeczywiście potrzebowali kawy. Jeśli “apetyt” na kawę każe nam popijać ją co chwila, to nie jest to związane z zapotrzebowaniem na kofeinę, lecz świadczy o psychicznym uzależnieniu.
![]()
Pijąc kawę mieloną starajmy się nie robić “zalewajki”. Fusy nie powinny za długo pozostawać w gorącej wodzie, gdyż napój “zważy się” czy jak mówią niektórzy “przeparzy” i nabierze kwaśnego smaku. Zbyt długo parzona, kawa wydziela też toksyny szkodliwe dla organizmu.
![]()
Kawowe pobudzenie doskonale sprawdza się jeśli wykonujemy czynność dobrze znaną i powtarzalną. Kofeina nie działa natomiast równie dobrze, jeśli wykonujemy czynności nowe, nie do końca nam jeszcze znane i wymagające uczenia się. Kawa nie pomaga też na chroniczne zmęczenie wywołane depresją – przeciwnie, u osób na nią cierpiących pogłębia uczucie melancholii.
![]()
Jeżeli zależy nam na aromacie, napój powinniśmy przygotowywać tylko ze świeżo zmielonych ziaren. 60-80% substancji odpowiedzialnych za smak i zapach kawy wietrzeje już po 20 minutach od zmielenia. Lepiej więc zainwestować w młynek. Nie warto też mielić kawy na zapas – przygotujmy tylko taką ilość, jaką uda nam się od razu wykorzystać.
![]()
![]()
Przygotowanie dobrego naparu nie jest trudne, jeśli posiadamy ekspres przepływowy, lub – jeszcze lepiej – ciśnieniowy. Jeśli takiego nie mamy, pozostaje nam jeszcze metalowy zaparzacz stawiany na paliniku kuchenki.
By przygotować dobrą kawę w zaparzaczu jego dolną część napełniamy wodą a środkową, przypominającą sitko, napełniamy mieloną kawą do 3/4 objętości. Skręcamy zaparzacz i stawiamy na kuchence, na małym ogniu. Kawa jest gotowa, gdy woda wygotuje się z dolnej części i zaparzacz zacznie wydawać z siebie syk.
![]()
Ekspresy przepływowe często zaopatrzone są w podgrzewacze, które mają za zadanie utrzymywać kawę w temperaturze odpowiedniej do picia. Długotrwałe podgrzewanie kawy powoduje jednak zanik aromatu. Jeśli chcemy by kawa długo pozostała gorąca, lepiej użyć termosu.
![]()
Jeśli pijemy kawę do posiłku – na przykład do śniadania – warto jest wypić napój na 15 – 20 minut przed jedzeniem. Ciepła kawa pobudzi nasz układ pokarmowy, dzięki czemu pokarm zostanie efektywniej strawiony i do organizmu trafi więcej substancji odżywczych. Nie powinno się jednak nigdy zastępować posiłku samą kawą. Żołądek nie będzie szczęśliwy, jeśli pobudzimy go, a potem nie napełnimy.
Jeśli nie kawa, to co?
Oczywiście nieraz trudno jest trzymać się wszystkich tych zasad. Dlatego właśnie decydujemy się czasem na wypicie byle jakiej kawy – byle by dostarczyć sobie lekkiego “kopa”. Zwłaszcza rano, żeby tylko się obudzić, gotowi jesteśmy wypić najgorszą lurę. Sam zafundowałem sobie wczoraj – wzorem naszego redakcyjnego kolegi – kawę z automatu. Pachniała dziwnie, była jednocześnie gorzka i przesłodzona i miała podejrzaną piankę na grubość dwóch palców. Mimo, iż spełniła swoje zadanie i postawiła mnie na nogi, nadal uważam iż było to najgorzej wydane 1,50 zł w tym miesiącu. Plastikowy smak prześladuje mnie do tej pory i dochodzę do wniosku, że wolałbym tej “kawy” nie wypić. W wielu wypadkach byłoby to pewnie najlepsze rozwiązanie – jeśli nie możesz wypić dobrej kawy, nie pij wcale.
No dobrze, jak w takim razie jednak zapewnić sobie, tak nieraz potrzebną, dodatkową dawkę energii do pracy? Można oczywiście zdać się na napoje energetyczne zawierające kofeinę, guaranę czy taurynę. To jednak rozwiązanie jeszcze bardziej sztuczne, szkodliwe i destabilizujące organizm niż kawa rozpuszczalna. Tak na prawdę kluczem nie są wcale używki tego typu. Energia do działania pochodzi przecież z jedzenia. Dobre nawyki żywieniowe sprawią, iż dodatkowe wspomagacze staną się zbędne. Jeśli czujesz zmęczenie – zjedz coś.
Niech to raczej nie będzie nic słodkiego. Wbrew powszechnemu przekonaniu mózg nie potrzebuje “gotowego” cukru. Dostarczanie go do organizmu w postaci słodyczy powoduje więcej długotrwałych szkód niż doraźnych korzyści. Organizm otrzymujący słodką bombę, kiedy czujemy się zmęczeni, zapomina z czasem jak we własnym zakresie przetwarzać przyjmowany pokarm na paliwo dla mózgu. Prowadzi to do uzależnienia od przetworzonego sztucznie cukru co w konsekwencji zaburza nasz bilans insulinowy i może prowadzić do wielu groźnych przypadłości – od bezsenności i chronicznego zmęczenia spowodowanych zakłóceniem zegara biologicznego, aż po cukrzycę.
Najważniejszym posiłkiem dnia jest śniadanie. Trzeba dbać o to, by było lekko strawne a jednocześnie dostarczało wielu składników odżywczych, które będą naszym “paliwem” na najbliższe godziny. Ilość jedzenia powinna być dobrana tak, by zaspokoić głód, ale nie spowodować uczucia “pełności”. Wystrzegajmy się drożdżówek, pączków i innych zapychaczy. Solidne śniadanie zjedzone koło godziny 9.00 rozbudza bardziej niż kofeina. Warto też – zamiast kawy – wypić na pół godziny przed porannym posiłkiem szklankę gorącej, przegotowanej wody. Pobudzi ona nasz organizm do działania nie gorzej niż kawa i sprawi, że śniadanie zostanie lepiej przyswojone. Przy okazji uzupełnimy też płyny, które wyparowały z naszego ciała w czasie snu. Taki sposób spożywania śniadań nie grozi nam przybraniem na wadze.
Koło 13.00 lub 14.00 przeżywamy na ogół w pracy spadek formy. To znak, że czas już dostarczyć ciału kolejnej porcji składników odżywczych. Przerwa na lunch powinna stać się dla nas świętością. Służy nie tylko zaspokojeniu głodu ale i oderwaniu naszych myśli od zadań, nad którymi się koncentrujemy – taka chwila oddechu doskonale wpływa na produktywność. Niedługo po lunchu powinniśmy poczuć się pobudzeni bez konieczności picia kawy.
Pić czy nie pić?
Skoro pobudzające działanie kawy może okazać się nam zbędne przy zachowaniu odpowiedniej diety, to czy w ogóle jest sens ją pić? Oczywiście! Czyńmy to jednak bardziej dla przyjemności, niż z konieczności. Kawa – jak każda używka – potrafi uzależnić. W jej stosowaniu należy więc zachować umiar i rozsądek.
Dobrze traktowana i spożywana w rozsądnych ilościach kawa odwdzięczy nam się poprawą samopoczucia i poprawą zdrowia.
Uczyńmy więc z picia kawy sympatyczny dodatek do naszego dnia i pilnujmy, by nie stać się jej niewolnikami, gotowymi przyjmować ją w dowolnej, nawet marnej postaci. Skorzysta na tym nie tylko nasza produktywność w pracy czy nauce.
To była kolejna… Dobra rada Kapitana IT! Który też bardzo lubi kawę.












Hehe, podoba mi się ten wasz kapitan :)
Ma racje. Lubię kawe , dopiero jak dostałam expres ciśnieniowy , zrozumiałam dlaczego w krajach gdzie rośnie kawa ,piją
ją wmałych filiżankach . To jest pyszne !