Francja chce opodatkować Google i innych gigantów internetowych
Google, Yahoo, Microsoft, Facebook i inni internetowi giganci mogą się spodziewać, że wkrótce Francja nałoży na nich specjalny podatek (zwany “podatkiem Google”). Mogą nim zostać obłożone wszystkie dochody tych firm z marketingu internetowego prowadzonego na terenie tego kraju. Uzyskane w ten sposób pieniądze zostaną przeznaczone na wspomożenie francuskiego przemysłu muzycznego i wydawniczego – dwóch sektorów, które najbardziej ucierpiały na skutek rozwoju internetu. Gorącym orędownikiem wprowadzenia takiego prawa jest prezydent Sarkozy.
Francuski rząd rozważa wprowadzenie takiego podatku na skutek kontrowersyjnego raportu o wpływie internetu na przemysł muzyczny i wydawniczy. Jego autorami są Jacques Toubon, były minister kultury, Guillaume Cerruti, prezes francuskiej filii domu aukcyjnego Sotheby, oraz reprezentujący środowisko muzyczne Patrick Zelnik, znany również jako producent płyty pierwszej damy Francji Carly Bruni. Autorzy raportu są przekonani, że firmy, które odniosły sukces dzięki internetowi, powinny wspomóc te sektory gospodarki, które na skutek rozwoju sieci ucierpiały.
Dlatego też proponują nałożenie podatku na wszystkie firmy zarabiające na marketingu internetowym, a także na dostawców internetu. Podatek wynosiłby maksymalnie 2% i obejmowałby głównie dochody uzyskane z reklam banerowych i linków sponsorowanych. Autorzy raportu uważają, że największymi podatnikami byliby Google, Yahoo, Microsoft (MSN), Facebook i AOL, i szacują, że uzyskane w ten sposób wpływy wyniosłyby 10-20 milionów euro. Pieniądze zostałyby przeznaczone na zwiększenie dostępności treści kulturalnych w internecie oraz wsparcie funduszu antypirackiego.
W raporcie stwierdzono, że należy ukrócić “nieograniczone bogacenie się największych graczy internetowych”, a temu może służyć nowe prawo. Prawdopodobieństwo, że wejdzie ono w życie jest dość wysokie, tym bardziej, że ma ono poparcie prezydenta Francji. We wczorajszym wystąpieniu Nicolas Sarkozy ogłosił, że wkrótce nad propozycją ustawy zasiądzie zespół specjalistów, których zadaniem będzie określenie, czy możliwe jest jednoczesne opodatkowanie firm internetowych w ich ojczystych krajach i we Francji. Ponadto ma zostać zbadane, czy Google nie łamie prawa o uczciwej konkurencji w sektorze marketingu internetowego.
Propozycja takiego podatku wzbudziła oczywiście liczne protesty. “Le Monde” zauważył, że podwójne opodatkowanie tych firm może być niemożliwe do zrealizowania ze względów prawnych oraz technicznych. Niezależna organizacja badawcza Renaissance Numérique uważa, że obciążanie firm internetowych za spadek dochodów artystów jest niesprawiedliwe. “Przestańmy demonizować sieć i skupmy się na korzyściach, które można z niej czerpać!” – napisała w oświadczeniu prezes tej organizacji Christine Balagué.
W tej sprawie wypowiedziało się także Google. Oliver Esper z francuskiego oddziału tej firmy uważa, że firmy internetowe i przemysł artystyczny powinien raczej szukać porozumienia, a nie walczyć.
- Proponowany podatek może przyczynić się do zwolnienia rozwoju innowacyjnego biznesu. Powinno się raczej szukać rozwiązań, które pozwolą konsumentom znaleźć lepsze treści, a jednocześnie dadzą możliwość opłacenia artystów i wydawców – powiedział Esper.
Google nie może jednak spodziewać się zrozumienia u władz francuskich, zwłaszcza zaś u prezydenta Sarkozy’ego, który nieraz wypowiadał się ostro w sprawie ochrony dziedzictwa kulturowego Francji. Z tego powodu ostatnio ostro skrytykował projekt Google Books. Projekt “podatku Google” współgra zresztą z francuską polityką antypiracką, która należy do najostrzejszych w Europie.












Dodaj komentarz