Microsoft oszukuje polskich graczy?

Xbox 360, konsola produkowana przez Microsoft, znalazła uznanie wśród miłośników gier wideo na całym świecie. 30 milionów sprzedanych egzemplarzy stawia urządzenie na równi z jego największą konkurencją – Sony Playstation 3. Integralną częścią zabawy z konsolą jest usługa Xbox Live, która za pośrednictwem internetu daje możliwość gier wieloosobowych, uczestnictwa w społeczności graczy oraz dostęp do wielu materiałów dodatkowych.

Od czasu premiery Xbox 360 w Polsce (w 2006 roku, czyli rok po premierze w USA) minęły już cztery lata. Przez cały ten czas polscy gracze nie doczekali się dostępu do usługi Xbox Live. Ich konsole – mimo, że zapłacili za nie pełną cenę – są więc niepełnowartościowe. Nic dziwnego, że polscy posiadacze Xbox-ów czują się oszukani. Cierpliwie czekali jednak na polskiego Live’a, mimo iż Microsoft nie dawał im zbyt wielkich nadziei. Kiedy jednak producent Xboksa w swojej kampanii antypirackiej Nie przerabiam – nie kradnę zasugerował, że Polacy sami są sobie winni, przelała się czara goryczy.

O tym jak bardzo rzeczywistość różni się od marketingowego wizerunku Xboksa w Polsce, nie jest wcale trudno się przekonać. Srogie rozczarowanie spotyka każdego nabywcę konsoli, który skusił się na nią w nadziei na wieloosobową rozgrywkę sieciową. Konta w usłudze Live, które jest do tego potrzebne, nie da się w naszym kraju utworzyć. Nie przeszkadza to jednak producentowi reklamować Xboksa jako platformę wręcz stworzoną właśnie do wieloosobowej gry przez internet. Jeszcze więcej nerwów czeka osoby, które zdecydowały się na kupno droższej wersji konsoli, wyposażonej w większy dysk. Jej slogan reklamowy brzmi “Pełnia Możliwości – Bez ograniczeń zapisuj wszystkie wybrane pliki na dysku twardym”. Szkopuł w tym, że bez dostępu do sieci Live, na dysku możemy zapisać co najwyżej muzykę zgraną z płyt audio. Sformułowanie “wszystkie wybrane pliki” dotyczy bowiem danych dostępnych w sieci. Konsola nie posiada możliwości zapisu z zewnętrznych nośników danych jak pendrive czy płyta. Dodatkowa przestrzeń na dysku – za którą klient dopłacił kilkaset złotych w cenie konsoli – jest całkowicie bezużyteczna.

- Nasuwa mi się jedno pytanie: Czy ktoś z szanownych Panów z Microsoft Polska zatwierdzający, projektujący lub tłumaczący tę reklamę, zadał sobie trud sprawdzenia czy ten slogan jest w ogóle prawdziwy? – zastanawia się Kacper Potocki, miłośnik konsol w światku graczy od lat znany jako Katanka.

Brak Xbox Live w Polsce nie przeszkadza też wydawcy promować najnowszych gier i konsol hasłami sugerującymi, że oto otwiera się przed graczem świat wspaniałej, sieciowej rozrywki. Tymczasem polskiej wersji Live’a jak nie było tak nie ma. Materiał Juliusza Konczalskiego – uznanego dziennikarza branży gier wideo – mimo, iż pochodzi z 2008 roku ani trochę nie stracił na aktualności.

Jedyną metodą by jako tako cieszyć się pełnymi możliwościami konsoli, jest rejestracja konta z podaniem fałszywego, zagranicznego adresu. I tak też czynią właśnie wszyscy posiadacze Xboksów, którym zależy na rozgrywce sieciowej. Jednak praktyka taka balansuje na krawędzi legalności – teoretycznie, nie wolno tak robić, w praktyce – Microsoft nie pozostawia graczom alternatywy. Trzeba jednak mieć też na uwadze, iż Xbox Live jest usługą dodatkowo płatną – by z niej korzystać, należy uiścić abonament. Polscy gracze nie mogą jednak liczyć na jakąkolwiek pomoc techniczną związaną z tym tematem. W razie problemu z kontem Live nie obejmuje ich gwarancja ani rękojmia. Bo Live’a przecież w Polsce oficjalnie nie ma. Co gorsza – mnożą się doniesienia na temat blokowania konsol podłączających się z Polski do sieci. Okazuje się, że praktyka do której polskich graczy zmusza sytuacja, może skończyć się utratą gwarancji na konsolę!

Sytuacja ta trwa już na tyle długo, że posiadacze Xboksów 360 zdążyli już do niej przywyknąć. Nawet najbardziej przykre doświadczenia powszednieją z czasem. Gracze, którzy dali się wprowadzić w błąd kupując niepełnowartościowy towar mniej lub bardziej pokornie czekali więc na wypełnienie przez Microsoft zobowiązania sprzed czterech lat, kiedy to zapowiedziano polskie Xbox Live “nie jednocześnie z premierą konsoli, ale już wkrótce”.

Oliwy do ognia dolał sam Microsoft, a raczej jego polski oddział, w nieprzemyślany sposób przygotowując swoją kampanię antypiracką prowadzoną pod hasłem “Nie przerabiam. Nie kradnę.”, odwołującym się do praktyki modyfikacji sprzętu pozwalającej na granie w nielegalne kopie gier. W zamyśle miała być to inicjatywa promująca uczciwe korzystanie ze sprzętu i nagradzająca “legalnych” graczy. Na oficjalnej, przygotowanej przez pracowników Microsoft Polska, stronie akcji – www.nieprzerabiam-niekradne.pl – znalazły się jednak sugestie, że winę za niewprowadzenie do tej pory usługi Xbox Live w naszym kraju… ponoszą sami gracze. Z przygotowanego na cele akcji tekstu można było wyciągnąć wniosek, iż Microsoft “nie da” Polakom Live’a, gdyż obraził się na część graczy za piractwo.

Rozjuszeni posiadacze nieprzerobionych konsol, kupujący legalne gry i czekający cierpliwie na moment gdy ich sprzęt wreszcie będzie w pełni sprawny – a tacy z pewnością stanowią większość – zareagowali stworzeniem strony www.kontrakcja.pl. Jest to gorzka parodia inicjatywy Microsoftu – pod hasłem “Nie sprzedaję wybrakowanego produktu po pełnej cenie. Nie kradnę.” obnaża absurd polityki jaką producent przyjął wobec polskich klientów. Twórcy kontr-inicjatywy podkreślają, iż całym sercem wspierają walkę z piractwem a nawet publikują odnośnik do oryginalnej strony akcji Microsoftu. Z pełną determinacją domagają się jednak podjęcia jak najszybszych kroków, prowadzących do uruchomienia usługi Xbox Live w naszym kraju i zakończenia absurdalnej sytuacji, w której uczciwy nabywca automatycznie spychany jest do szarej strefy i traktowany na równi z elektronicznymi złodziejami.

Microsoft nie pozostając obojętny na rozwój wypadków, zorganizował wczoraj telekonferencję w której udział wzięli przedstawiciele firmy oraz twórcy kontrakcji.pl. Efekt? Wspólne oświadczenie obu stron, w którym Microsoft Polska zobowiązał się zasięgnąć języka w centrali odnośnie możliwości i ewentualnego terminu uruchomienia w Polsce sieci Live i w ciągu miesiąca od otrzymania wytycznych poinformować społeczność graczy o rozwoju sytuacji. W zamian, koordynatorzy kontrakcji zobowiązali się złagodzić wymowę swojej strony i przenieść ją… pod adres www.wewantlive.pl, a także stanowczo potępić piractwo.

- WY się odżegnujecie od piractwa (bo do tej pory niby popieraliście tak?) i popieracie akcję MS [...] WY zmieniacie adres w geście dobrej woli, zaś w Microsoft w geście dobrej woli wysyła maila. WY źle zinterpretowaliście słowa człowieka z Microsoftu. To nie on zasugerował powiązanie piractwa i Live’a, nie musi nic prostować, ani za nic przepraszać… WY w końcu daliście sobie wmówić, że polski oddział MS to jakaś niepodległy organ, który nie ma nic wspólnego z amerykańską centralą i w ogóle nie odpowiada za jej działania. ONI napiszą maila do centrali – podsumował treść wspólnego oświadczenia rozczarowany obrotem sprawy uczestnik śledzący postępy akcji na Facebooku. Rzeczywiście – wydaje się, że póki co Microsoft pozostaje niewzruszony, a gracze dość łatwo dali się pozbawić narzędzia nacisku.

Jak Microsoft rozegra dalej tę wyjątkową (jak na wolnorynkowe realia) sytuację, w której klient chce zapłacić za usługę którą mu obiecano ale nie może? Przekonamy się za… około 30 dni, przy założeniu iż “centrala” odpowie natychmiast. Tyle tylko, że w środowisku graczy pozostanie niesmak i żal, który niełatwo już będzie złagodzić. W dalszej perspektywie zaś – nie trudno przewidzieć – Xbox 360 zacznie tracić swoją polską klientelę na rzecz Playstation 3 firmy Sony, która usługę PS Network – analogiczną z Xbox Live – wprowadziła już dawno bez najmniejszych potknięć, a za korzystanie z niej nie pobiera dodatkowych opłat.

Na łamach OpenZone często piszemy o Microsofcie – na ogół z sympatią, gdyż starania giganta z Redmond mające na celu poprawienie wizerunku przynoszą bardzo dobre efekty. Wystarczy przypomnieć o innowacyjnych produktach takich jak tablet Courier czy dobrym, darmowym oprogramowaniu, jak MS Security Essentials. Na tym tle, trudno nie mieć wrażenia, iż polski oddział Microsoftu funkcjonuje nie tylko w oderwaniu od owej osławionej “centrali”, ale również od rzeczywistości.

Graczom przypominam o istnieniu instytucji o nazwie “Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów”. A odpowiedź na pytanie postawione w tytule artykułu, zostawiam już pod rozwagę czytelnika.

  • RSS
  • Wykop
  • Gwar
  • Twitter
  • Facebook

komentarze (1)

  1. STef
    25/01/10 18:57

    Słówko komentarza. Polska – dziwny ten kraj … Jestem niezwykle ciekaw jak zareagowaliby gracze z “zachodniej europy” i “zachodnie” odziały Microsoftu, gdyby ów Microsoft sprzedawał, promował, reklamował gry na konsolę Xbox360, wmawiając potencjalnemu nabywcy, że gra obsługuje tryb multiplayer ? Bo tak stoi na “polskich” opisach gier. Moim skromnym zdaniem, póki nie ma usługi Xbox Live w Polsce, na grach należy napisać: USŁUGA XBOX LIVE NA TERENIE POLSKI NIEDOSTĘPNA ! Dalszy krok to stosowne OBNIŻENIE ceny gier w stosunku do wersji “zachodnich”, ponieważ jedna z opcji gry (multiplayer) jest niemożliwy do wykorzystania. Myślę, że taki argument (ceny) odpowiednio “poskutkuje” w sprawie polskiej wersji Xbox Live. No cóż, ale Polska – dziwny ten kraj …

Dodaj komentarz


XHTML: Możesz używać tagów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>