Nie cichną kontrowersje wokół Google Books
W listopadzie wydawało się, że trwający od 2004 r. konflikt Google z reprezentantami rynku książki został wreszcie rozwiązany. Google zaproponowało wtedy nową wersję ugody, która została opracowana przy współpracy z wydawcami i właścicielami praw autorskich i która rozwiązywała większość najbardziej kontrowersyjnych problemów. Tymczasem tuż przed terminem ostatecznej rozprawy nowojorski sąd jest zalewany listami z obiekcjami do tego tekstu.
Wśród autorów tych listów znalazł się oczywiście Amazon. Firmie nie podoba się sama idea projektu Google Books, czyli zeskanowania wszystkich książek, których nakład został już wyczerpany. Amazon uważa, że projekt Google z zasady łamie amerykańskie prawo autorskie, a jego kontynuowanie da koncernowi z Mountain View monopol na rynku e-booków.
Tak stanowcze stanowisko Amazona w tej sprawie zupełnie nie dziwi. Google Books jest nie tylko bezpośrednim konkurentem dla księgarni e-booków Amazona, ale może też odciągnąć potencjalnych klientów od zakupu Kindle. Ten czytnik nie oferuje bowiem wsparcia dla formatu ePub, w którym zapisywane są zeskanowane w Google Books książki. Takie wsparcie ma wiele e-readerów konkurencji, m.in. Sony Reader czy Nook – co oznacza, że ich nabywcy mogą już teraz korzystać z ogromnej bazy zeskanowanych przez Google książek. Dla porównania: w Google Books znajduje się obecnie ponad 10 milionów tytułów, z czego ok. 10% jest dostępna za darmo z powodu wygasłych praw autorskich; tymczasem w bazie Amazona ich obecnie 400 tys.
Amazon nie jest jednak jedynym przeciwnikiem Google w tej rozgrywce. W opozycji do Google Books powstało stowarzyszenie Open Books Alliance, którego Amazon jest zresztą członkiem. Organizacja złożyła wczoraj w sądzie kolejne oświadczenie, w którym twierdzi, że projekt Google jest daleki od filantropii. “Google tak naprawdę chodzi o stworzenie ogromnej biblioteki cyfrowej, która będzie stanowiła doskonałe wsparcie dla opartego na reklamach w internecie biznesu tej firmy” – pisze Open Books Alliance w swoim oświadczeniu.
W opozycji do tego projektu nie występują tylko instytucje, ale też pisarze i właściciele praw autorskich. Listy do sądu nowojorskiego wysłali m.in. pisarka Ursula LeGuin, Amy Tan i potomkowie Johna Steinbecka. Mają oni wsparcie takich instytucji, jak amerykański Narodowy Związek Pisarzy czy Społeczność Dziennikarzy Amerykańskich.
Ostateczna rozprawa ma się odbyć 18 lutego. Wtedy sąd zdecyduje, czy nowa wersja ugody wejdzie w życie.












Dodaj komentarz