Rząd irański otrzymał od Yahoo dane 200 tys. internautów?
Wczoraj w serwisie ZDNet pojawił się alarmujący post Richarda Komana, z którego wynika, że Yahoo mogło dostarczyć rządowi irańskiemu dane 200 tys. internautów w zamian za odblokowanie serwisu. Yahoo jeszcze nie skomentowało tej informacji.
Jej źródłem jest strona organizacji Solidarność Studentów Irańskich (w języku perskim). Informacja jest prawdopodobnie wynikiem przecieku z administracji rządowej, co – jak pisze Richard Koman – zostało potwierdzone przez anonimowych informatorów.
Według blogu Solidarności Studentów Irańskich podczas protestów po tegorocznych wyborach prezydenckich w Iranie, w trakcie których opozycja zarzucała zwolennikom Mahmuda Ahmadineżada sfałszowanie wyników, rząd zablokował wiele stron irańskich i zagranicznych, w tym Google i Yahoo. O ile Google nie zareagowało (a problem został rozwiązany w ciągu 48 godzin), Yahoo wysłało swoich reprezentantów do irańskiego ministerstwa telekomunikacji. W czasie rozmów władze irańskie zażądały od Yahoo podania danych wszystkich wszystkich użytkowników tego serwisu pochodzących z Iranu. W zamian za to portal miał zostać odblokowany. Yahoo odmówiło jednak, twierdząc, że zajęłoby to zbyt długo – w Iranie z jego usług korzysta ponad 20 milionów ludzi. Wtedy też Rada Strażników (czyli rząd) Iranu wystosowała żądanie adresów e-mail wszystkich tych internautów, którzy prowadzą własne blogi, czyli ok. 200 tys. osób.
Yahoo rzekomo przystało na ten postulat i dostarczyło te dane w ciągu kilku godzin. Po zakończeniu tej operacji serwis został odblokowany. Na liście podobno znalazły się zarówno adresy aktywne, jak i nieużywane; niektóre z nich założone nawet 5 lat wcześniej.
“Jeśli to prawda, jest to bardzo niepokojąca informacja, która demaskuje Yahoo jako zdolne do współpracy z każdym represyjnym rządem, bez względu na to, jaki on jest. Chiny, Iran, kto następny? – podsumowuje Richard Koman.
Yahoo zasłynęło już kontrowersyjną współpracą z rządem Chin nad cenzurowaniem internetu w tym państwie. W przeciwieństwie do innych firm biorących udział w tym projekcie, Yahoo oświadczyło, że nie może gwarantować użytkownikom swoich usług poufności i ochrony ich danych przed rządem chińskim.
Aktualizacja: Yahoo zaprzeczyło tej informacji. Podało również, że nie ma irańskiej wersji swojego portalu oraz że nigdy nie ujawniało danych swoich użytkowników rządowi irańskiemu. Richard Koman próbuje skontaktować się z przewodniczącym organizacji Solidarność Studentów Irańskich, który obecnie mieszka w Stanach Zjednoczonych.












Dodaj komentarz